Elementy 0

Zaginiony Ollie. A jaka była Wasza ulubiona zabawka?

25.10.2022

Słowo „zabawka” budzi przyjemne myśli i wspomnienia, lecz nie oddaje całej potęgi zabawki. W pewnych okolicznościach zabawka bywa czymś ważniejszym niż tylko przedmiotem, który służy do zabawy. Może działać cuda!

Tak ukochane przez dzieci zabawki opisuje William Joyce w wydanej przez wydawnictwo Poradnia K książce Zaginiony Ollie, którą pokochali najmłodsi i starsi czytelnicy. Bohaterami powieści są dwaj najlepsi przyjaciele – chłopiec Billy i jego ukochana przytulanka, Ollie.

Zabawka uszyta przez mamę Billy’ego była wyjątkowa. Powstała z kawałków przemiłych w dotyku materiałów, które mama dobierała z wielką uwagą i troską. Ponadto cieszyła oko swoim kształtem.
„Ta zabawka wiele zdziała” – powiedziała sobie mama.

fragment książki Zaginiony Ollie

Autor zamieścił w książce wzruszającą dedykację: Dla moich ulubieńców, na wieczną pamiątkę.

Z okazji niedawnej premiery książki poprosiliśmy naszych Autorów, Współpracowników i Czytelników o wspomnienia o ich ukochanych zabawkach. Okazało się, że lektura książki przywołuje wspomnienia – oto, co nam opowiedzieli.

Paweł Łopatka, tłumacz

 – Moją ukochaną zabawką był piesek przytulanka, którego dostałem, mając pięć albo sześć lat. Nadałem mu imię Kacperek. Kacperek był brązowożółty, uszyty częściowo ze sztruksu, toteż miękki. Nie przypominał zabawek znajomych dzieci, więc naturalnie uznałem, że jest jedyny! Co noc zasypiałem wtulony w uśmiechniętego Kacperka, a czułe wspomnienia o nim prowadziły mnie podczas pracy nad przekładem Zaginionego Olliego wspomina Paweł Łopatka, który przepięknie przetłumaczył powieść Williama Joyce’a na język polski.

Marta Korycka, redaktorka

– Moja ulubiona przytulanka nazywała się Buba. Była to lalka, a właściwie owalna „poduszeczka”. Wyobraźcie sobie taki owal przedzielony na pół. Na górze namalowane oczy, nos i usta (dziś już nie pamiętam – miała piegi czy nie?), a także obszycie, które wygląda jak czepek na głowie. Dół to „sukienka” z małą kieszonką, bez bufiastych rękawów. Nie były potrzebne, Buba przecież nie miała rąk 😉. Niestety, nie ma jej już ze mną, ale ciągle miło ją wspominam – opowiada dziennikarka działu kultury serwisu Gazeta.pl, Marta Korycka, która prowadzi też na Instagramie profil @matka.redaktorka.

Moja ulubiona rzecz w tym pokoju, w tym domu, państwie i wszechświecie, na Ziemi, w kosmosie, w nieznanych nam miejscach, moja rzecz najulubieńsza to…
– Co?
Billy spojrzał na Olliego z uśmiechem i odparł:
– Ty.

fragment książki Zaginiony Ollie

Anna Sakowicz, pisarka

– Swojej ulubionej zabawki chyba nie miałam. Za to moja córcia – tak! Ma ją do dziś, choć jest już baaardzo dorosła 😊. Kupiłam jej pod choinkę pieska w czerwonym szaliczku i czapeczce Świętego Mikołaja. Nazwała go Mikuś i teraz śmieje się, że Mikołaj był jej pisany od początku, bo mąż córki ma na imię Nickolas. Udawałam głos tego pieska, zawsze z nią musiał chwilę porozmawiać na dobranoc – uśmiecha się do wspomnień Anna Sakowicz, autorka Jaśminowej Sagi i Listów do A.

Kasia, lat 5

– Mam misia, którego dostałam od mojego starszego brata – był też jego ulubioną zabawką, ale brat jest już duży i dał go mnie. Zabieram go ze sobą wszędzie, jak Billy Olliego – zwierza nam się rezolutna Kasia. – Ben śpi obok mnie na poduszce i chodzimy razem do przedszkola – nie lubi zupy mlecznej, zupełnie jak ja!

Magdalena Stachowiak-Aleksandrowicz, organizatorka konkursu Świat Przyjazny Dziecku

– Mój świat zabawek był  i nietypowy i klasyczny. Klasyczny, bo królował w nim miś, lalki, mebelki i serwisy do kawy (przepiękne z motywami stolic państw europejskich). I ubranka dla lalek, własnoręcznie zaprojektowane i szyte przez moją Mamę. Ale i nietypowy: wakacyjne „skarby” u Babci (czyli zabawki od niej, flakoniki perfum, żywica z drzewa) – rozmarza się Magdalena Stachowiak-Aleksandrowicz z zarządu Komitetu Ochrony Praw Dziecka. – Przeżywałam także fascynację przedmiotami: szczególnym sentymentem darzyłam zagraniczny (to ważne!) flamaster, kalosze z NRD (a tak, kultowy przedmiot!), czy bajecznie kolorową pocztówkę świąteczną. Pamiętam także lalkę imieniem Gerard i Piaskowego Dziadka. Ale najważniejsze były książki… O książkach z dzieciństwa i z czasów nastolatkowych mogę długo, bo książki towarzyszyły mi zawsze. Ale to już inna historia…

Ulubiony. To było bardzo duże słowo.
W królestwie zabawek ulubienie było wyjątkowym zaszczytem. Większa pychota już nie istniała. Dziecko może mieć tylko jednego ulubieńca, więc Ollie został ulubieńcem Billy’ego. Ollie czuł do Billy’ego to samo.

fragment książki Zaginiony Ollie

A jaka była Wasza ulubiona zabawka? A może tak, jak Magdalena Stachowiak-Aleksandrowicz najbardziej na świecie kochaliście książki? Polecamy Wam nasze bestsellery dla całej rodziny – cudowne książki o przygodach niesfornych skarpetek autorstwa Justyny Bednarek i Daniela de Latoura. To lektura idealna! Nie przegapcie też naszej najnowszej premiery – opowieści Suzanne Collins o przygodach Gregora.

Zobacz inne
Najlepsze są książki o miłości

Najlepsze są książki o miłości

Wybierzcie się z nami w podróż (nie)ślubną, by przeżyć dziką przygodę, stworzyć własny wzór na romans w cieniu splątanych winorośli i znaleźć miłość na święta.

Twój koszyk
Brak produktów w koszyku!
Wróć do zakupów
0