Samotna dziewczyna w podróży po Azji. To ciekawsze, niż myślicie. Choć bywa ryzykowne.
"Zwykle podróżowałam z przyjaciółmi. Tym razem jednak nikt nie miał czasu" - mówi Marzena Filipczak. Pojechała więc sama. Na pół roku, z ośmiokilowym plecakiem. Jechała m.in. przez Indie, Wietnam, Kambodżę. Spała w podłych hotelach, mokła w potwornym deszczu, parę razy dała się oszukać. Swoją podróż opisuje szczerze, bez upiększeń. I zapewnia, że jeszcze tam wróci. Dla naśladowczyń dołącza superpraktyczny poradnik.