Poradniak, wydawnictwo

Wywiad z Anną Sam

Email Drukuj PDF

Wywiad z Anną Sam, autorką książki „Udręki pewnej kasjerki”

Wanda Jelonkiewicz: Najpierw prowadziła pani blog opisujący pracę kasjerki. Czy był to wynik frustracji spowodowanej pracą? Jakie były reakcje na blog, czy pojawiało się dużo komentarzy? Czy gdy zaczynała Pani go pisać, myślała Pani, że może z niego powstać książka?
Anna Sam: Zamiast mówić o frustracji, wolę mówić o chęci dokonania zmiany – chciałam zmienić spojrzenie ludzi na ten zawód, sposób widzenia i oceny kasjerek. Uznałam, że dobrym rozwiązaniem będzie, jeśli opowiem o moim życiu codziennym poprzez zabawne historie. Założyłam blog, który szybko odniósł sukces - zareagowało wielu internautów. Ludzie piszą, że nie zdawali sobie sprawy, jaki to trudny zawód. Deklarują, że od tej pory będą inaczej patrzeć na kasjerki. A kasjerki, które czytały mój blog, czują się pewniej - uświadomiły sobie, że  przeżywały takie same historie, które były moim udziałem. Na początku nie myślałam o książce i nie szukałam wydawcy, bo nie wiedziałam, czy takie opowieści mogą  zainteresować kogoś oprócz mnie....

- Nie bała się pani, że za pisanie bloga wyrzucą pania z pracy? Jak i kiedy pracodawca się dowiedział o blogu? Część obserwacji mogła być niekorzystna dla wizerunku firmy. Czy były sytuacje i sprawy, które wolała pani przemilczeć? Czy wszystkie obserwacje pochodzą z bloga?
- Na początku blog był anonimowy. Nikt nie wiedział, kim jestem, skąd pochodzę, w jakiej firmie pracuję. Anonimowość wybrałam, bo uznałam, ze nie ma sensu wysuwanie na plan pierwszy jednej osoby, skoro historie opisane w blogu dotyczą wszystkich kasjerek; nie miałam też pojęcia, jak moje pisanie może być potraktowane przez pracodawcę. Kiedy prasa zaczęła pisać o blogu i moja tożsamość została ujawniona, przeżyłam bardzo miłą niespodziankę: dyrekcja złożyła mi gratulacje! Mój szef powiedział nawet, że rzadko się widzi kogoś, kto staje w obronie wielkich sieci. Bardzo mi pochlebiło jego spostrzeżenie – widocznie poświęcił czas na czytanie blogu i zrozumiał moje przesłanie. Duża część książki bazuje na blogu, ale dorzuciłam też kilka rozdziałów (m.in. o typach szefów). Nie było go w blogu – wydał mi się zbyt polemiczny…

- Jak sklepy powinny zorganizować pracę kasjerek? Czy zwracali się do pani w tej sprawie specjaliści od zarządzania? A ile pani zdaniem powinna zarabiać kasjerka?
- Niezbędne jest większe uznanie dla tego zawodu  i prawdziwe dowartościowanie kasjerek; choćby poprzez uznanie ze strony zwierzchników, powinni którzy umieć dziękować i pogratulować, gdy się dobrze pracuje…Wiele innych spraw wymaga zastanowienia (grafiki pracy, płace…). Nawiązałam kontakt z jednym z szefów firmy, w której  przepracowałam 8 lat i zaproponowałam mu program dowartościowania pracowników – zobaczymy, co z tego wyniknie…

- Czy pani doświadczenia mogą się przydać kasjerkom w innych krajach? Mają  one charakter uniwersalny, czy też są specyficznie francuskie?
- Część historii ma charakter uniwersalny (klienci są mniej więcej tacy sami wszędzie …), . Część mówi o pracy kasjerki konkretnie we Francji. Ale w tych historiach zawsze jest coś, co można potraktować jako analogię do własnej sytuacji.

- Czy lata spędzone w kasie to z osobistego punktu widzenia czas zmarnowany?
- Z pewnością nie. Przez 8 lat dużo się nauczyłam: jak funkcjonować w miejscu publicznym, jak pokonać nieśmiałość (to konieczne, gdy spotykasz ponad 300 osób dziennie),jak się pracuje w dużym przedsiębiorstwie – gdy zaczynałam, miałam 20 lat i była to moja pierwsza prawdziwa praca. Nauczyłam się skromności – chodzi o to, żeby nie czuć się lepszym od innych, nie mieć poczucia wyższości. Dzięki tej pracy potrafię stawić czoło każdemu w niemal wszystkich sytuacjach. Osoby pracujące w kasie nawet wiele lat później zachowują o tym żywe wspomnienia. To zawód, który odciska się na życiu!

 

- Przybywa ludzi o wyższych kwalifikacjach, którzy z konieczności muszą podejmować pracę wymagającą niższych kwalifikacji. Są tym rozczarowani. Co by im pani radziła?
- To jest zasadniczy problem. Zachęca się młodych ludzi do studiowania, a potem nie ma dla nich ofert. Ukończenie uniwersytetu z dyplomem  nie jest wcale gwarancją znalezienia pracy. Radzę młodym ludziom, aby rozważnie wybierali uczelnię; niekoniecznie muszą iść na uniwersytet; krótsze studia nie oznaczają, iż absolwentowi trudniej znaleźć zatrudnienie. Dyplomy zawodowe są często bardziej doceniane przez pracodawców.

-  Pani książkę sprzedano w setkach tysięcy egzemplarzy. Została przetłumaczona w kilku krajach, w kolejce czekają kolejne wydania. Jak można wytłumaczyć ten sukces?
- Międzynarodowy sukces książki – jest już ponad 20 przekładów – skłania mnie do wniosku, że ludzie stawiają sobie wiele pytań na temat innych, starają się zrozumieć świat, w którym żyjemy, a który się  nam w dużym stopniu wymyka. Siła mojej ksiązki to także humor – opowiada żartobliwie o codzienności, która nie zawsze jest zabawna.

- Teraz ogląda pani życie supermarketów z drugiej strony – robiąc zakupy. Czy kasjerki panią rozpoznają? O coś pytają? Gratulują? A jak pani się zachowuje jako klientka?
- Kasjerki nie zawsze mnie rozpoznają, większość z nich słyszała o książce, wiele ją czytało. Komunikują się ze mną najczęściej mailem. Są bardzo zadowolone z tej ksiązki, uważają, że ukazuje wreszcie prawdzie życie kasjerek. W każdym razie gdy sama idę na zakupy, staram się być taką klientką, o jakiej marzyłam pracując w kasie. Bardzo łatwo jest stać się idealnym klientem!  Wystarczy powiedzieć kasjerce „dzień dobry” „dziękuję” i „do widzenia”. Uśmiech nie jest obowiązkowy, ale zawsze sprawia przyjemność! To łatwe i możliwe dla każdego.

- Co pani teraz robi i jakie ma plany na przyszłość?
- Jestem pisarką na pół etatu, (w czerwcu 2009 roku wydałam drugą książkę i już piszę następną). Wkrótce wrócę do pracy w „wielkiej dystrybucji”; mam pomagać w „dowartościowaniu zawodu kasjerki” i w ogóle wszystkich zawodów wykonywanych w hali sprzedaży. To dla mnie nowe wyzwanie, ale bardzo mi się podoba!

- Czego się pani nauczyła pracując w supermarkecie i czy wróciłaby pani do kasy, gdyby życie znowu panią zmusiło?
- Jest takie francuskie przysłowie “Nigdy nie mów nigdy”. Jeśli więc życie zmusi mnie kiedyś do powrotu do kasy, to siądę tam znowu.

Warszawa, 1 grudnia 2009

 

UWAGA!

Szanowni Państwo
Miło nam poinformować, że wydawnictwo  Poradnia K  zostało uhonorowane Nagrodą Magellana,  przyznawaną przez redakcję Magazynu Literackiego “Książki”  za najlepsze publikacje turystyczne. Książka Marzeny Filipczak “Jadę sobie. Azja. Przewodnik dla podróżujących kobiet”  otrzymała główną nagrodę w kategorii "Najlepsza książka podróżnicza 2009 roku”. Nagroda została wręczona podczas 55. Międzynarodowych Targów Książki w Warszawie.
Więcej …
Tu jesteś: Strona startowa Książki Udręki pewnej kasjerki Wywiad z Anną Sam